"Przyjaciele" trwali za długo? Tak sądzi gwiazdor sitcomu – a tego elementu nie mógł już znieść
Jacek Werner
4 kwietnia 2025, 13:29
Świat telewizji nie może istnieć bez powtórek "Przyjaciół", a sam serial trudno sobie wyobrazić bez piosenki The Rembrandts. Nieco bardziej kontrowersyjne zdanie na ten temat ma sam gwiazdor.
Świat telewizji nie może istnieć bez powtórek "Przyjaciół", a sam serial trudno sobie wyobrazić bez piosenki The Rembrandts. Nieco bardziej kontrowersyjne zdanie na ten temat ma sam gwiazdor.
"Przyjaciele" to jeden z najważniejszych sitcomów wszech czasów, ale tak jak ze wszystkim innym – za dużo znaczy niezdrowo. Na własnej skórze przekonał się o tym David Schwimmer, który przez lata miał na piosenkę z czołówki reakcję "alergiczną".
Przyjaciele – czy kultowy serial był za długi?
W rozmowie na łamach podcastu "Making a Scene" (za Entertainment Weekly) aktor znany z kultowej roli Rossa Gellera wyznał, że słynne "I'll Be There For You" z "Przyjaciół" solidnie grało ma nerwach.
— Był taki czas, całkiem długi, że nawet usłyszenie głównego motywu budziło negatywne emocje. Miałem po prostu taką reakcję. Po prostu słyszałem ją tak wiele razy. Za każdym razem, gdy się szło do jakiegoś programu czy do talk-show, wchodziło się do tej piosenki. Przez dłuższy czas nie najlepiej na nią reagowałem.
Schwimmer dodał, że jego perspektywa na piosenkę Rembrandtów zmieniła się, gdy jego dzieci zaczęły odkrywać serial.
— Robiłem śniadanie, czy coś takiego, i słyszałem śmiech moich dzieci. [To zmieniło] całą moją relację z tą piosenką i z serialem. (…) Nigdy nie oglądałem go po tym, jak skończyliśmy. Zrobiłem to, a później poszedłem naprzód.
Aktor przyznał też, że jego zdaniem serial powinien skończyć się nieco wcześniej, niż ostatecznie do tego doszło – czyli na 10. sezonie.
— Jednocześnie była we mnie przynajmniej taka część, która była gotowa na kolejny rozdział. Czułem, że zbliża się naturalny koniec, a może nawet [serial] nadużył trochę gościnności widzów, ale mieliśmy tak wiele radości z pracy nad nim. Nadszedł czas. Byłem gotowy na to, co nadejdzie dalej.
Choć "Przyjaciele" wrośli w kanon popkultury, a w ostatnich latach wracają do nagłówków przede wszystkim za spraw wspominków o Matthew Perrym, nie brakuje i mniej radosnych wejrzeń za kulisy. Obsadzie serialu zarzucano już bowiem brak różnorodności. Niedawno opisano też przypadki rasizmu, do którego miało dochodzić na planie.